ADA polska, Nature
Odwiedzamy piękne i ciekawe miejsca. Spotykamy interesujących ludzi.
Dostrzegamy piękno natury...
Chcemy ją poznać, zobaczyć z bliska...
Technika pomocna w utrzymaniu zamknietego eko-systemu  w  akwarium.
Uczymy się i gromadzimy wiedzę...





Często szukając różnych ciekawych rzeczy zapędzamy się w oddalone od nas miejsca, po czym jak wielkie jest nasze zdziwienie, gdy ktoś uświadamia nas, że właśnie za rogiem też jest to czego szukaliśmy. I nie inaczej było z poszukiwaniem kolejnego kandydata na nasz ,, sklep z pasją".

Mieliśmy przyjemność odwiedzić i porozmawiać z właścicielem sklepu „Fauna - Flora”
- panem Damianem Stempek.

Poznaliśmy historię tego miejsca, ludzi a teraz postaramy się w jak najlepszy sposób przekazać ją tym wszystkim, którzy nie mieszkają w Legnicy i nie mieli okazji być w sklepie"Fauna - Flora"  ale być może właśnie ten opis zachęci was do wizyty  tutaj, choćby tylko na krótką pogawędkę z właścicielami.
Witamy serdecznie i jest nam miło, że znalazł Pan czas na spotkanie z nami.
Tak jak już rozmawialiśmy wcześniej chcemy opisać Pana sklep na naszej stronie jako sklep z pasją. Z tego co się dowiadywaliśmy z różnych źródeł, wychodzi na to, że spełnia on nasz podstawowy warunek. A mianowicie istnieje na rynku dłużej niż my mamy lat. A chcę podkreślić ,że do najmłodszych nie należymy. ;-)

To fakt, istniejemy już od 1959 roku, dokładnie w tym samym miejscu.  Założycielem sklepu był mój wujek, brat mojej mamy, bardzo bliska rodzina. Również moja mama pracowała w tym sklepie i tak naprawdę to ona wciągnęła mnie w tą branżę, gdy wyszedłem z wojska i szukałem pomysłu na życie.
A czy od samego początku był Pan przekonany, że właśnie to jest to?

Na początku miałem jakieś wątpliwości, czy dam sobie radę, ale że od zawsze miałem kontakt ze zwierzętami, w domu miałem akwaria, krążyło się wkoło zwierząt od najmłodszych lat i tak jakoś z pomocą mamy udało się. 

Od kiedy Pan przejął sklep i stał się jego właścicielem?

Jak dobrze pamiętam to było chyba w 1986 roku.

Czy jako powiedzmy nowy właściciel chciał Pan wprowadzić jakieś zmiany, czy miał Pan jakieś nowe wizje po przejęciu sklepu?

Wtedy jeszcze nie było szans , z czym można było wejść jeżeli na rynku nic prawie nie było. Nie mówiąc już o towarze z zachodu. Jeżeli chodzi o rybki to gatunków nie było za wiele, owszem mieczyki, gupiki, skalary , neonki takie standardy, a ptaki to papużki faliste, nimfy i kanarki. Po towar jeździło się na Śląsk .
Pamiętam jak pojechałem z mamą do takiej hurtowni na Śląsk, prowadziła ją pani Sonia Kadlewicz. Kiedyś handel był ciężki, na sklepie było dziesięć może piętnaście produktów, a nie jak teraz tysiąc.
Jeździło się też do NRD i pewne rzeczy , które były dostępne na tamtym rynku przywoziło się do nas. Niemcy jednak byli trochę przed nami jeżeli chodzi o sprzęt akwarystyczny.
A w Polsce to jednak Śląsk był takim zagłębiem akwarystycznym i też można było dostać jakieś nowości.
Ale z czasem na pewno jakieś zmiany Pan wprowadzał ?

No tak, jak sobie przypominam to ja chyba sam trzy razy przerabiałem sklep. Na początku regały były metalowe, wszystko spawane, akwaria ramowe. Wszystko było z takich materiał
ów jakie był dostępne w tamtych czasach. Wszystko trzeba było załatwiać. Kątowniki, szyby nawet nie zawsze można było dostać.

Czy nie miał Pan momentu zwątpienia , że jednak nie dam rady może lepiej zamknąć sklep?

Były lepsze, gorsze momenty jak to w handlu, ale nigdy nie myślałem o likwidacji sklepu. Z resztą Legnica to jest specyficzne miasto, może teraz już mniej ale kiedyś to było miasto wielonarodowościowe. Jak może pamiętacie kiedyś w Legnicy przez wiele lat byli również Rosjanie. Bardzo często robili u nas zakupy, wspaniali klienci. Kupowali zawsze najlepsze towary, oni naprawdę byli miłośnikami zwierząt. Być może dlatego, że poza służbą wojskową nie mieli innych zajęć to rozwijali zamiłowanie do zwierząt.
To śmiało możemy stwierdzić , że dbał Pan również o wysokie morale żołnierza radzieckiego ;-) (śmiech).

Pamiętam taką zabawną historyjkę właśnie związaną z Rosjanami. Pewnego razu przychodzi do mnie taki radziecki generał i mówi, że będzie miał inspekcje z Warszawy, co żołnierze robią w wolnych chwilach i potrzebuje na już , żeby mu stworzyć jakieś kółko zainteresowań.
A ja tak sobie myślę, ale co ja mu mogę zrobić?

Mówię- to może papużki jakieś?
A on , że nie … To wszystko dawaj.
Ale jak wszystko? - pytam.
No to wszystko, regały , akwaria , zabieram wszystko.

No i na drugi dzień przyjechali wojaki, załadowali wszystko na samochód, zapłacili i pojechali. 
A za trzy dni generał przychodzi i mówi - pan zabieraj wszystko z powrotem. 
Ale jak z powrotem?- pytam ze zdziwieniem.
Zabieraj, nie przyjechali. - powiedział generał .

No, ale to takie historie nie zdarzały się co dzień.
Doszły nas też słuchy, że mieliście w sklepie kiedyś małpy. Były na sprzedaż?

Tak, tak pamiętam je. Narobiły swego czasu niezłego zamieszania. Nie były na sprzedaż, można powiedzieć, że to były nasze maskotki.
Siedziały w klatce i wzbudzały w każdym przechodniu, a zwłaszcza wśród dzieci ogromne zainteresowanie.


A jak to było z tym zamieszaniem w wykonaniu małp?

To było jeszcze za czasów jak wujek prowadził sklep, dobre 40 lat temu.
Pewnego dnia małpy jakoś otworzyły sobie klatkę i wydostały się na sklep, nieźle narozrabiały nawiasem mówiąc.
A potem jedna z nich Lulu wyszła na dwór, tam na drugą stronę ulicy koło sądu. Weszła na drzewo i koniec. Gdzieś to się szybko rozeszło po mieście, zaraz pełno ludzi, telewizja przyjechała. Sensacja na całą Legnicę.
Trzy dni siedziała na drzewie i nie chciała zejść . Wołaliśmy ją i wołaliśmy, aż w końcu pewnie zgłodniała i przyszła. Oj było wtedy głośno o tym, starsze osoby do dziś pamiętają jak małpa biegała po drzewach. Potem oddaliśmy je do ogrodu zoologicznego do Wrocławia.
Jak już wiemy prowadzi Pan ten biznes akwarystyczny dobre 30 lat, a gdyby dzisiaj miałby Pan zacząć jakiś interes to czy zdecydowałby się Pan ponownie na akwarystykę czy może byłoby to już zupełnie coś innego?

Tak, wybrałbym akwarystykę. Po prostu lubię to robić i interesuje mnie to, a po tylu latach to już chyba na niczym innym się nie znam. ( śmiech).
I tym oto pozytywnym stwierdzeniem zakończymy rozmowę z Panem Damianem.

Dziękujemy bardzo za interesującą rozmowę.
Tak jak 60 lat temu dawny właściciel sklepu, robił wszystko, aby klient był zadowolony tak i po dziś dzień ta sytuacja się nie zmieniła.

Zapraszamy i polecamy to miejsce wszystkim akwarystom
klub ATN & akwarium.
GALERIA FOTOGRAFII SKLEPU Z DAWNYCH LAT
2017r.  Team ATNa - Sklep z Pasją. Naturalnie dobry
2017r.  Team ATNa - Sklep z Pasją. Naturalnie dobry
"Fauna-Flora" - sklep zoologiczny
  w Legnicy
  ul.  Muzealna 1
Zapraszam do środka, proszę się rozgościć. Właśnie otwieramy sklep, więc bardzo proszę dać nam chwilkę. Wejdźcie panowie do mnie do biura, rozgośćcie się, a ja za chwilkę do was dołączę.

Widzę, że punktualność przede wszystkim, jak jest napisane, że sklep od 10 otwarty to od 10 ;-)

Wiecie panowie klient się przyzwyczaja do naszych godzin pracy i nie ma innego wyjścia, nie żeby zaraz po otwarciu przychodziły tłumy, ale są klienci, którzy zawsze przychodzą o tej samej porze, można by  zegarek ustawiać.
No dobrze ale jak wam mogę pomóc, co chcielibyście wiedzieć?
2017r.  Team ATNa - Sklep z Pasją. Naturalnie dobry
ZOBACZ Jak tu trafić ??
ATNa
30.05.2017r