Osoba, którą przedstawimy jest znana w świecie polityki, mocno zaangażowana w rozwój Dolnego Śląska, a zwłaszcza regionu Legnicy, Lubina i Głogowa. Sumiennie wykonuje swoje obowiązki jako polityk. Staje na wysokości zadania również jako mąż i ojciec. Mamy przyjemność rozmawiać z Piotrem Borysem, który z optymizmem patrzy w przyszłość.
ATNa
15.10.2014r
ATNa
Wiemy, że u Państwa w domu jest małe akwarium, którym opiekują się dzieci, ale Pan wraz z żoną wybraliście zdecydowanie większe zwierzęta. Proszę powiedzieć jak to się zaczęło ?

Zaczęło się dosyć przypadkowo. Tak się składa, że ja akwarium prowadziłem praktycznie od dziecka. To przecież była moda wśród wszystkich znajomych, których znam od lat. Paradoksalnie jest tak, że pasją koni zaraziły nas nasze dzieci. To jest jakby fenomen, kiedy dorośli, dojrzali ludzie prowadzą swoje aktywności zawodowe nagle mówią, że może warto zwolnić, może warto wysiąść z tego pędzącego pociągu i znaleźć takie pasje, które mogą być w przyszłości może sposobem na życie z całą rodziną, z naszymi dziećmi. I tak się stało, że kupiliśmy stary folwark, niezwykle historyczny, ponieważ jest to miejsce urodzenia największego reformatora Śląska - Caspar Schwenckfeld von Ossig.
I dzisiaj kiedy czytamy jego doktryny, to okazuje się , że pięćset lat temu problemy i wątpliwości dotyczące życia, przyszłości, roli kościoła, wiary, nadziei były niemalże identyczne.
I odkryliśmy to miejsce, tak jak powiedziałem, trochę przez przypadek, ale z taką wiarą, nadzieją, że ono może nas połączyć i dać nam taki azyl na wiele lat. A też być ośrodkiem w którym osoby kochające przyrodę, konie mogą znaleźć swoje miejsce.
Witamy Panie Piotrze. Cieszymy się niezmiernie, że w końcu udało nam się z Panem spotkać.

Witam serdecznie, faktycznie już od dłuższego czasu terminy nam się rozmijały. Długo czekaliście na to spotkanie, ale w końcu udało się. Jestem do waszej dyspozycji.

Na dobre rzeczy warto czekać :-)

Tak to prawda :-)
Panie Piotrze przeżył pan zapewne w swoim życiu prywatnym jak i zawodowym wiele sytuacji, zdarzeń, które utkwiły mocno w pamięci. Które z nich zrobiło na Panu największe wrażenie i dzisiaj z perspektywy czasu śmiało mógłby Pan powiedzieć: „Dla takich chwil warto żyć''.

Powiem o dwóch: tym zawodowym i prywatnym. Jeśli chodzi o wydarzenie zawodowe,  było to podczas jednej z pierwszych sesji Parlamentu Europejskiego.  Moi dziadkowie mieszkali nad granicą niemiecko-polską nad Nysą Łużycką i pamiętam jak dziś, kiedy były zasieki, granice były zamknięte i  zastanawiałem się czy Polska kiedyś będzie w tej części prawdziwej, zachodniej cywilizacji Europy ? To było w latach mniej więcej 87- 88 roku, spędzałem u nich wakacje.
A takim finalnym wydarzeniem świadczącym o obecności naszego kraju w Europie, był wybór Jerzego Buzka na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. To było jedno z najważniejszych politycznych wydarzeń w Polsce.
Człowiek, który siedział w więzieniu w czasach komuny, który walczył o wolną Polskę, nagle został szefem najbardziej demokratycznej instytucji świata.
Kiedy  przemawiał, pomyślałem o tym, że już nie ma podziału na starą i nową unię. I w tym momencie przypomniałem sobie tę myśl z dzieciństwa ,,Czy Polska kiedyś będzie w tej części prawdziwej, zachodniej cywilizacji Europy ?''
I jak widziałem, że moi koledzy Węgrzy i Bułgarzy również mieli łzy w oczach, to zrozumiałem, że dla całej Europy środkowo-wschodniej ten wybór był takim gestem, że już nie ma kompleksów, że jesteśmy Europejczykami i odpowiadamy za swój kraj, ale i za całą Europę.
Dla mnie obecność w Parlamencie Europejskim była ogromnym przeżyciem i doświadczeniem. Mogę głosować, słuchać, dyskutować, a teraz o tym opowiadać. Kiedyś o tym marzyłem, a teraz jestem w centrum tych wszystkich zdarzeń.
Jeśli chodzi zaś o wydarzenie związane z życiem prywatnym, to każdy kto przeżył i był w czasie narodzin swoich dzieci, to wie o czym mówię. Ja mam trójkę dzieci i wspólnie z żoną zdecydowaliśmy, aby nasze trzecie dziecko Milan urodził się w domu.
To było cztery lata temu, kiedy to u nas w kraju ustawa nie do końca na to zezwalała, ale dzięki naszej przyjaciółce, która przez długi czas pracowała jako położna w Skandynawii, poznaliśmy tamten system.
Przecież przez tysiące lat tak to się właśnie odbywało. I to było niesamowite przeżycie, kiedy mały Milan urodził się w domu, kiedy wszyscy praktycznie przy tym byliśmy, łącznie z naszymi córkami.
A po urodzeniu jeszcze dwa nasze koty zeszły zobaczyć co się dzieje, bo się rozległ jakiś nowy krzyk, nowy człowiek w domu. To było niezwykłe przeżycie, które trochę zmieniło myślenie o tym, gdzie jesteśmy w kontekście  powrotu do natury, do tego wszystkiego, o czym przez ostatnie 30 lat świat zapomniał.
Polityk, mąż, ojciec - która z tych ról wymaga najwięcej pracy ?

Najbardziej odpowiedzialna rola to rola ojca. Ja uważam , że życie każdego człowieka składa się z dwóch etapów. Pierwszy jest to etap życia do momentu urodzenia dziecka, i drugi po.
Do momentu narodzenia się dziecka żyjesz taką pełną przestrzenią wolności. Jesteś ty, twoja partnerka.
Ja nie sądziłem, że moje życie tak się zmieni po urodzeniu pierwszej córki, ale dzisiaj mogę świadomie powiedzieć, że to są bezcenne, cudowne doświadczenia, które sprawiają że warto żyć, żyć inaczej.
To jest oczywiście kosztem naszej osobistej wolności, przyzwyczajeń, które mamy, ale niezwykle rekompensuje to życie, które każdy z nas prowadził przed pojawieniem się dzieci.
Praca pracą, ale jest również czas na relaks. Co Pan lubi robić w czasie wolnym? Jest Pan zwolennikiem aktywnego wypoczynku, czy raczej cisza i spokój?

Przez ostatnie lata dużo wyjeżdżaliśmy za granicę i zawsze staraliśmy się aktywnie wykorzystać wolny czas. Ostatnie pięć lat podczas urlopu odpoczywaliśmy na Malcie.
Miejsce,  w którym się zakochaliśmy. Niewielkie trzy wyspy o klimacie kompletnie już arabskim, z największą liczbą kościołów przypadających na 400 tys. ludzi.
Bez względu na to, gdzie jesteśmy, zawsze wyszukujemy elementy historyczne: zabytki, muzea.
Mamy ostatnio taki trend powrotu do tego, co polskie. I nie wiem, czym to wytłumaczyć, być może daje się odczuć fakt, że właśnie ostatnie lata to były same zagraniczne wyjazdy.
Ja również dużo biegam- dwa, trzy razy w tygodniu.
Jest to jeszcze pasja z okresu młodzieńczego, którą staram się kontynuować. Dużo też jeździmy na rowerach, a poprzez ostatnią pasję uczymy się też jeździć konno.
Marzy nam się, aby całą rodziną wybrać się na taki tygodniowy rajd konny po dolnośląskich lasach. Planujemy taką eskapadę i będziemy namawiać bardzo wiele osób, aby wybrać się szlakiem Borów Dolnośląskich. Będziemy spać w różnych starych zakątkach, odwiedzać ciekawe miejsca tak, aby poznać jeden z ostatnich obszarów leśnych Europy jakim są Bory Dolnośląskie.
Wróćmy jeszcze do folwarku. Prace i różne wydarzenia jakie mają w nim miejsce możemy śledzić na stronie internetowej… Jaki jest plan docelowy w rozbudowie tego miejsca ?

Przede wszystkim chcemy postawić na ekologię.
Chcemy stworzyć prawdziwy folwark, a więc wprowadzić wiele różnych zwierząt domowych. Hodowlę kur, kaczek. I  to się powoli tworzy, na razie z trudem.
Chcemy również zaszczepić element obcowania z końmi wśród najmłodszych. Powstała fundacja, której celem będzie promowanie i animowanie jeździectwa.
Tu nie chodzi o samą jazdę, ale o cały system obcowania , czyszczenia, dbania o konia, karmienia, zaprzyjaźnienia się z koniem, czyszczenia boksu. To jest niesamowite jak bardzo dzieci się przy tym rozwijają.
Myślimy nad założeniem hotelu dla koni, w którym będą one mogły szczęśliwie dożyć starości.
To jest ciekawe, że kraje takie jak Holandia, Belgia a również i Niemcy z tak dużym szacunkiem podchodzą do tych wysłużonych koni, które pracowały, przynosiły niejednokrotnie ogromne korzyści.
Dbają o to, aby mogły one godnie dożyć swojego wieku senioralnego.
Tak, absolutnie moja żona to skarb i nie znam drugiej osoby, co miałaby tyle cierpliwości. Ja bywam w domu tylko w weekendy. Przez pięć lat dojeżdżałem do Brukseli.  Miejsce mojej pracy w ostatnim roku to Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie. Wielka wyrozumiałość mojej żony i jej ogrom pracy włożony w funkcjonowanie rodziny, są nieocenione. Potrafi wszystko świetnie zorganizować, mimo naprawdę licznych obowiązków. Myślę, że nie jeden mężczyzna by temu nie podołał.

A więc nie chciałby Pan znaleźć się na miejscu żony? :-)

Nie no, czasami się znajduję i niestety większość rzeczy upraszczam, jak większość facetów, a to nie zawsze wychodzi dobrze. :-)
To jest ciekawa historia, w swoim czasie usiedliśmy z przyjacielem europosłem Arturem Zasadą i zaczęliśmy rozmawiać o tym, co możemy zrobić w nowych projektach europejskich na lata 2014-20.
I okazało się że Unia Europejska ma nowy projekt zwany ,,Łącząc Europę'', który łączy kraje w sieciach transportowych. Stwierdziliśmy, że naszym zadaniem będzie to, aby wpisać w ten projekt drogę E65, czyli naszą S3, która komunikuje Szwecję poprzez port w Szczecinie aż do Rijeki w Chorwacji, Europę północ południe.
Bo jednak nasza część Europy połączeń tych nie posiada. I trzy miesiące pracowaliśmy nad tym, żeby namówić europosłów na podpisanie niezbędnych dokumentów.
Zapraszaliśmy komisję transportu także na Dolny Śląsk. Ostatecznie wpisano do tego projektu drogę S3 od Nowej Soli do Hradec Kralowe. Jest to niewątpliwie nasz wielki sukces. Dzięki unijnym funduszom droga ta jest już w budowie, a w ciągu trzech lat pojedziemy nią od Szczecina do Hradec Kralowe.
Czyli włączymy się w system autostrad europejskich i to jest coś niesamowitego. Ja codziennie jeżdżę tędy i widzę postęp robót. I mam ogromną satysfakcję, wiedząc, że w jakimś stopniu przyczyniłem się do tego.

Polityk to zawód czy raczej styl życia?

Ja nie lubię słowa polityk dlatego, że polityka i polityk w naszych realiach kojarzy się wyłącznie negatywnie. To jest synonim jakiegoś zepsucia, kiedy obserwujemy szczególnie polską politykę, polski sejm, te napięcia to, nie ma nic wspólnego z tym do czego polityk powinien być powołany.
Uważam, że to jest przede wszystkim misja, misja zmiany rzeczywistości na lepsze. Bo czego by nie mówić, polityka właśnie daje najbardziej skuteczne narzędzia zmiany, wpływu na wszystkie procesy naszego życia. Ja starałem się zawsze tak to postrzegać, bez względu na to, czy byłem na poziomie regionalnym, czy tym europejskim.
I powiem szczerze, że z wielu rzeczy jestem dumny, bo jeżeli ktoś ma swoje pomysły, angażuje się, a później jest w stanie się rozliczyć ze swojej działalności z tego co robił, to uważam że jest to wielka satysfakcja, gdy widzi się na końcu owoc swojej pracy, zaangażowania.
Także można powiedzieć , że przez wiele lat to był właśnie mój styl życia. Najpierw działanie w przestrzeni społecznej, potem także politycznej. To z mojej strony ogromne poświęcenie i wielka aktywność mierzona pewnie w setkach tysięcy godzin rozmów. Jest to więc od wielu lat mój sposób na życie.

Dużą rolę w życiu rodzinnym odgrywa Pana żona - Marzena. Zajmuje się domem, opiekuje się dziećmi, mocno angażuje się w prowadzeniu folwarku w Osieku i jeszcze znajduje czas na realizowanie własnej kariery zawodowej. Śmiało można stwierdzić, że taka żona to skarb.
A czy pośród tych wszystkich zwierząt znajdzie się miejsce dla ryb ?

Oczywiście! Na łące, która graniczy z naszą działką, znajdują się dwa stawy. Liczą około dwustu lat. Przeglądając mapę tego miejsca z 1870 roku, te stawy już tam były. I już dzisiaj, wspólnie z naszym sąsiadem, myślimy, żeby stworzyć takie specjalne ścieżki edukacyjne, aby dzieci, jak i całe rodziny mogły tu jeździć konno, podziwiać wygląd dawnego gospodarstwa, zaznajomić się z organizacją stawu, hodowli ryb i co najważniejsze odpocząć tu na miejscu.

Mocno angażuje się Pan przy projekcie drogi S3. Śmiało można stwierdzić, że jest Pan jakby ojcem pomysłu rozbudowy drogi.
Drugim elementem ma być pomoc wszystkim tym, dla których hipoterapia jest terapią wspomagającą w rozwoju.
Coraz więcej dzieci rodzi się z różnymi dysfunkcjami i obcowanie ze zwierzętami, hipoterapia i alpakoterapia ma bardzo pozytywny wpływ. Właśnie mamy w planach zakup Alpak.
Są to bardzo ciekawe zwierzęta, z wyglądu podobne do lamy, nie wywołujące alergii, a zachowują się, można powiedzieć, jak pies. Chcemy to rozwijać i myślę, że uda nam się tu stworzyć takie miejsce dla wszystkich tych, którzy lubią obcować z przyrodą. To miejsce wyobrażam sobie również jako dzienny dom seniora, gdzie starsi ludzie będą mogli przyjść, spotkać się, porozmawiać, pośpiewać, pograć w karty, a nie siedzieć samotnie w domu.
Mam nadzieję, że wszystkie nasze plany zrealizujemy, a dzieło to przetrwa wiele, wiele lat. Aby tak się stało jeszcze dużo pracy przed nami, ale z odwagą podejmujemy to wyzwanie.
Pracował Pan również w Europarlamencie w Brukseli. Zapewne miał Pan okazję obcować z inną kulturą, rozmawiać z ludźmi żyjącymi poza granicami Polski. Jakie rzeczy z zachodu przeniósłby Pan do nas, a czego mogłyby nauczyć się od nas inne państwa?

To, co bym przeniósł to na pewno dużą otwartość na tą różnorodność kulturową , na pewno więcej optymizmu, którego Polakom często brakuje. My jesteśmy niesamowicie kreatywni, ale mamy w sobie taki syndrom narzekania mimo tego, że radzimy sobie niejednokrotnie lepiej niż społeczeństwa zachodnioeuropejskie.
Natomiast my, jako Polacy potrafimy się jednoczyć ponad przeciętną, nikt w Europie nie potrafi tak jak my w chwilach trudnych i ważnych stanąć ramie w ramię. I niejednokrotnie to pokazaliśmy i pokazujemy. Wiele jest takich rzeczy, których możemy uczyć się od siebie nawzajem i z pewnością mogą się one równoważyć.
Ten rok dobiega już końca, myślę że był on pracowity nie tylko dla nas ale i dla Pana. Czego możemy życzyć Panu w nadchodzącym nowym roku 2016 ?

Optymizmu na pewno nie, bo jestem czasami nawet przesadnym optymistą. Myślę, że tego, aby moje cele, marzenia mogły się realizować. Jestem przed nowym etapem zawodowym i jestem pełen nadziei, że przy moim wielkim zaangażowaniu wszystko zakończy się pomyślnie. I tego bym sobie życzył.
A ja wszystkim życzę dużo zdrowia, dobrej energii na nowy rok, której często nam brakuje, a którą napełniamy się podczas Świąt, tak żeby była ona proporcjonalnie rozkładana na każdy dzień całego roku.
My życzymy Panu Piotrowi Borysowi na rok 2016 ogromu inspiracji, ażeby odnajdywał ją w każdej rozmowie. Być może odnajdzie też ją w naszym spotkaniu.

Dziękujemy za spotkanie Panu Piotrowi Borysowi ( były Wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego w latach 2006-2009, poseł w Parlamencie Europejskim od 2009 do 2014 roku, obecnie doradca w Ministerstwie Spraw Zagranicznych ).
Piotr Borys.
Parlament Europejski od 2009 do 2014 roku.
Zdjęcia wykorzystane w materiale  za zgodą pana Piotra Borysa.
Piotr Borys.
Realizacja projektu drogi S3.
Folwark i Stajnia Osiek
Odwiedzamy piękne i ciekawe miejsca. Spotykamy interesujących ludzi.
Dostrzegamy piękno natury...
Chcemy ją poznać, zobaczyć z bliska...
Technika pomocna w utrzymaniu zamknietego eko-systemu  w  akwarium.
Uczymy się i gromadzimy wiedzę...